Polski Kardiolog w Hiszpanii – znajdziesz go w szpitalu w Torrevieja

Być może nie każdy zdaje sobie sprawę jak wielu polskich lekarzy znajdziemy w Hiszpanii. Pisaliśmy już o lek. Wiesławie Lachowiczu – specjaliście II stopnia ortopedii i chirurgii urazowej, pracującego jako starszy asystent i Szef Unidad de Cadera Oddziału Ortopedycznego Hospital de Torrevieja w Hiszpanii. Doktor Lachowicz pozytywnie wypowiadał się o służbie zdrowia w Hiszpanii. Z drugiej strony Jakub Bednarek opowiedział nam o pracy tłumacza w prywatnym szpitalu Quirónsalud w Torrevieja. Okazuje się, że w tym samym szpitalu spotkamy jeszcze jednego Polaka – kardiologa doktora Rafała Mościcickiego. Nasza redakcja postanowiła przeprowadzić wywiad z polskim kardiologiem w Hiszpanii.

Redakcja: W Hiszpanii mamy kilku lekarzy różnych specjalizacji z Polski. Jak to się stało, że znalazł się Pan w szpitalu w Hiszpanii? Jaka jest Pana historia?

Moja przygoda z Hiszpanią zaczęła się trochę przypadkowo. Aczkolwiek hiszpańska kultura, a przede wszystkim brzmienie języka, pociągały mnie już od szkolnych lat. Studiowałem medycynę na Akademii Medycznej w Warszawie. Od pewnego momento zacząłem się udzielać w organizacji studenckiej IFMSA (International Federation of Medical Students Associations). Moim zadaniem było organizowanie międzynarodowych wymian studentów na projekty wakacyjne. Sam też wyjeżdżałem do innych krajów na letnie praktyki. Jednego roku trafiłem do Oviedo na północy Hiszpanii. Dużo czasu spędziłem z lokalnymi studentami i od tego momentu Hiszpania zaczęła mnie nie tylko pociągać, ale i fascynować.
Już w Warszawie dzięki znajomym z IFMSA poznałem Hiszpanów z wymiany Socrates Erazmus. To oni podsunęli mi pomysł żeby zaaplikować o Erazmusa w Andaluzji. To oni też zaczęli mnie uczyć hiszpańskiego. Ostatecznie przyznano mi miejsce w Granadzie. Wydaje mi się, że od tego momentu zacząłem poważnie myśleć o wyjeździe na stałe, a po roku w Granadzie sprawa wydawała mi się już jasna. Postanowiłem przystąpić do egzaminu MIR, który otwiera drogę do specjalizacji w Hiszpanii. Bo długich bojach, bo nie ukrywam, było ciężko, w końcu się udało. Zostałem kardiologiem i zacząłem pracę – dla odmiany – w Alicante.

Redakcja: Wygląda na to, że zwiedził Pan trochę Hiszpanii. Co osobiście podoba się Panu w tym kraju, czego nie miałby Pan w Polsce?

Od dawna moją pasją są sporty wodne. Dlatego też zawsze chciałem mieszkać nad morzem. W Alicante można wiosłować, surfować, żeglować, pływać… okrągły rok. Ciepła woda, 300 słonecznych dni w roku, to coś czego w Polsce nie ma. Z drugiej strony fascynuje mnie różnorodność lokalnej kultury. Każdy region jest unikalny. Świadczy o tym już sam fakt, że w Hiszpanii są aż cztery języki oficjalne. Każde nawet małe miasteczko ma swoje typowe danie, zwyczaje, lokalne fiestas patronales, a często nawet dialekt. Co kilka kilometrów znajduję coś nowego. Podróżowanie po Hiszpanii to jedna wielka przygoda.
Ale oczywiście to nie były jedyne powody mojego wyjazdu. Polski system rozdzielania miejsc na specjalizacje zawsze wydawał mi się bardzo dwuznaczny. Poza tym uzyskanie specjalizacji to proces który ciągnie się latami. W niektórych przypadkach są to specjalizacje dwustopniowe, co jeszcze bardziej wydłuża proces. Często jest to po prostu strata czasu. W Hiszpanii ten system jest najbardziej przejrzysty jaki znam, nawet w odniesieniu do innych systemów europejskich. Właściwie nie ma miejsca na wątpliwości ani na ewentualne nadużycia.

Redakcja: Czyli jednak widział Pan lepsze perspektywy pracy w Hiszpanii. Szybsza specjalizacja, szybciej się wchodzi w zawód. Z drugiej strony, czego brakuje Panu w Hiszpanii co miał Pan w Polsce?

Oczywiście rodzina i znajomi. Chociaż aktualnie lotnisko w Alicante oferuje bezpośrednie loty do Polski praktycznie codziennie i do tego są one przystępne cenowo. To ogromna zaleta i wydaje mi się, że jest to jeden z czynników, który przyciąga tu tylu Polaków.
Czasami też brakuje mi polskiej zieleni, lasów i wiosny. W Alicante jest bardzo sucho. Pada mało, nawet jesienią. Można jednak znaleźć leśne enklawy na północy prowincji, więc ostatecznie też nie jest to wielkim problemem.

Zerknij na nasz artykuł o pogodzie w Alicante

Redakcja: Jakie główne różnice znalazł Pan między polską a hiszpańską służbą zdrowia? W wywiadzie Pana Wiesława Lachowicza czytamy, że Hiszpania posiada dobrze wyposażoną i zorganizowaną służbę zdrowia. Zgadza się Pan z tym?

W Hiszpanii każdy szpital ma praktycznie wszystkie specjalizacje. Dzięki temu wszystkie problemy chorego załatwia się w jednym miejscu. Rzadko kiedy trzeba go odsyłać do innej placówki na badania lub procedury. To bardzo usprawnia i skraca leczenie. Dzięki temu bardzo dobrze działają też Szpitalne Oddziały Ratownicze. Do jakiegokolwiek szpitala się nie trafi, zawsze jest na dyżurze chirurg, ortopeda, ginekolog, okulista i pediatra. To naprawdę wspaniałe. W Warszawie, tam gdzie studiowałem, szpitale są pofragmentowane. W jednym nie ma chirurgii, w drugim ortopedii. Pediatria jest tylko w nielicznych. Poza tym, każdego dnia jest gdzie indziej ostry dyżur ortopedyczny, pediatryczny czy okulistyczny. Jeśli coś komuś się przydarzy, to naprawdę trzeba się dobrze zastanowić, do którego szpitala jechać.
Osobiście też z Hiszpanami wspaniale mi się współpracuje. Jak już wspominałem lekarze szybciej robią tu specjalizację i są bardzo dobrze kształceni. Ostatecznie mam tu do czynienia z młodymi, zmotywowanymi pediatrami, ginekologami, chirurgami etc. Rzadziej niż w Polsce spotykam wypalonych i zgorzkniałych kolegów po fachu. Jako atut dodam jeszcze zmotywowany hiszpański personel pielęgniarski, który jest dobrze opłacany. To dla mnie szczególnie ważne, ponieważ dobry zespół pielęgniarski jest kluczowy w leczeniu.

Redakcja: Rozumiem, że tak jak inni polscy lekarze w Hiszpanii dobrze ocenia Pan ogólny poziom tutejszej służby zdrowia. A jakby Pan ocenił stan kardiologii w Hiszpanii na tle innych krajów, zwłaszcza Polski?

W Hiszpanii nawet najmniejsze szpitale są wyposażone w sprzęt kardiologiczny najnowszej generacji. Sami kardiolodzy są też zmotywowani. Biurowe formalności są proste i załatwia je sekretariat. Nie tonie się tu w papierach. Osobiście czuję, że mogę poświęcić dużo więcej czasu pacjentowi.
Poza Polską miałem okazję z bliska przyjrzeć się też szpitalom w Anglii oraz Austrii i mogę śmiało powiedzieć, że hiszpańska kardiologia stoi na bardzo wysokim poziomie. W końcu nie bez przyczyny jestem tutaj.

Redakcja: Gdyby Polak, który przyjechał do Torrevieja, chciał z Panem porozmawiać o swoim stanie zdrowia, jak się najlepiej skontaktować z Panem?

Można zapisać się do mnie na konsultacje w Hospital Quironsalud Torrevieja na stronie:
www.quironsalud.com/torrevieja/es/cita-medica
lub pod telefonem 966 92 13 13.
Oferujemy usługi kardiologiczne w pełnym zakresie, takie jak np. diagnostyka i leczenie nadciśnienia tętniczego, chorób sercowo – naczyniowych, arytmii itd.
W razie problemów lub wątpliwości serdecznie zapraszam. Chętnie porozmawiam po polsku i pomogę najlepiej jak będę mógł.

dr Rafał Mościcki, źródło zdjęcia: materiały własne

1 komentarz do “Polski Kardiolog w Hiszpanii – znajdziesz go w szpitalu w Torrevieja”

  1. Minusem, powielanym z innych krajów jest mieszanka szpitali publicznych i prywatnych. I przekonanie Hiszpanow o wyższosci prywatnych. Quiron okazał sie rozczarowaniem. Wielkim.
    Przy podejrzeniu odwarstwienia siatkówki oka, polecany przez optyka, odsyła do publicznego szpitala do Alicante. Bo nie posiada odpowiedniego aparatu do badania! Aparatu, którym dysponuje każda sieć optyków w Norwegii. Również ta, która jest w Hiszpanii. Kiedy rezydentka w Alicante nie potwierdza diagnozy, ale przecina w czasie badania rogówke, kończy sie znów w Quiron. To horror i walka każdego dnia z recepcją, która nie potrafi zarejestrowc prywatnego ubezpieczenia. Codziennie pól godziny w recepcji żeby okulista mógł kontrolować oko przez 5 minut.
    A jednocześnie Quiron wprowadza “service VIP” dla majętnych pacjentów!
    W porównaniu z Quiron, publiczny szpital w Torrevieja to standard o wiele wyższy!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz